Jak podrywać na parkiecie ? – artykuł czytelnika
Posted by admin

Jakoże, uwielbiam tańczyć i uwielbiam podrywać wiec czesto łącze przyjemne z przyjemnym Idzie mi to naprawdę dobrze, oto moje przemyślenia:
Po pierwsze – moja metoda dotyczy tańca towarzyskiego – takiego w którym tańczy się trzymając dziewczynę za rękę/ręce. Czyli generalnie imprezy retro, w stylu lat 50-90 albo salsowych (ja chodzę tylko na takie) Ważne jest ,żeby muzyka nie była za głośno ,tak by dało się zamienić kilka zdań na parkiecie.
Przy muzyce klubowej- techno- elektro – house itp -niewadomo co ,którą tańczy sie solo nie zastosujesz…. – ja osobiście gibania się w góre i dół przy takim czymś nie nazywam tańcem i uważam ,że taneczny podryw przy tym, to absolutne rzeźbienie w gównie (czyli coś bezsensownego, jak mawia mój ojciec)
1.Przy klubowej nie jestem w stanie pokazać ,że tańczę lepiej niż wszyscy – przy tej muzyce nie robisz obrotów, przejść itp. Dodatkowo zazwyczaj jest ona na jedno tempo. Możesz najwyżej pokazać ,że masz jako-takie wyczucie rytmu i niewiele więcej…
2. Jeśli przy muzyce klubowej podchodzę do dziewczyny to od razu ona wie ,że chcę ją poderwać – i może dać mi zlewkę niejako z automatu, bo ma już dość przez natrętnych kolesi ,którzy chcą ją zmacać. Rock’n’rolla ,disco albo salsę z złożenia tańczy się w parach ,w niewielkim oddaleniu od siebie i fakt ,że chcę z nią tańczyć wcale nie znaczy ,że mam co do niej jakieś inne intencje niż taniec.
Przede wszystkim nastawienie! :
Tańczę przede wszystkim dla samej przyjemności tańczenia. Traktuję to jak sport. Dziewczyny to czują – nie jestem napaleńcem ,który leci na parkiet by sobie pomacać ,widzą we mnie gościa który przyszedł potańczyć i z natury rzeczy potrzebuje partnerki. I TO JEST POSTAWA JAKĄ MASZ MIEĆ!!!
Jak podejść?
Ja podchodzę od przodu ,łapię za rękę ,uśmiech numer 5 i mówię tylko „zatańczmy!”
Jeśli złapię EC to tylko uśmiecham się nieznacznie i wystawiam w jej kierunku dłoń… mało ,kto tak robi a jest to naprawdę skuteczne. Takie szarmanckie i troche tajemnicze.
Jeśli dziewczyna to HB7-8 to podchodzę do niej niezależnie od tego czy jest sama czy w kółku z kolegami czy kimkolwiek. HB 9-10 to co innego ,opisałem to w dalszej części.
NIGDY nie podchodzę od tyłu łapiąc za biodra albo co jeszcze bardziej żałosne – ocierając się ! W ten sposób spłoszysz 90% dziewczyn. Jeśli nie da się podejść od przodu – stojac za nią delikatnie odwróć ją dłonią za bark ,a gdy się odwróci złap za rękę –nie za biodra! To dopiero potem
Technika tańca ,czyli jak się ruszać :
Ważne jest ,żeby pewnie prowadzić. Masz być 100% pewny swoich ruchów i figur ,które chcesz wykonać , dużo lepiej jest robić mniej ruchów i wolniej, ale z pełną ich kontrolą, choćby nawet miało to być niezgodne z tempem (to nie to samo co rytm! Tempo może być na pół rytmu) piosenki. Dziewczyna ma widzieć w tobie oparcie i mieć poczucie bezpieczeństwa. To ty nadajesz tempo, tańczycie tak jak ty chcesz! Pokaż ,że jesteś alfa, czy jest ku temu lepsza okazja??? Złap ją zdecydowanie za rękę ,nie tak żeby sprawiało jej to ból ,ale tak ,żeby czuła się pewnie – tę uwagę słyszałem od kilku koleżanek. We wszystkich momentach w których ona bez Twojej pomocy przewróciłaby się złap jeszcze trochę mocniej.
Pamiętaj – gdy robisz dziewczyną jakąś bardziej skomplikowaną figurę typu opuszczenie ,albo kilka obrotów naraz jeden po drugim, ona niejako powierza swoje bezpieczeństwo w twoje ręce – jeśli tak ją poprowadzisz ,że wykonując to co jej kazałeś wpadnie na ścianę albo osobę obok ,lub przewróci się (!) jest to OGROMNY minus dla Ciebie w jej oczach.
Najgorsze co możesz zrobić to być jak goście ,którzy miotają się jak oparzeni byle tylko ruszać się szybko – często kompletnie nie patrzą co się dzieje obok nich, wiec potrącają ludzi obok (ujemny social proof) sobą lub co gorzej partnerką z którą tańczą.
Ważne jest też stosowanie push and pull – i to dosłownie! Jak się laska przytula ,to ja ją łąpie za biodra i odpycham jednocześnie obracając ,a potem pokazuję palcem ,żeby wróciła – czasem prawie biegną, jeszcze bardziej napalone.
Jestem świetnym tancerzem (słyszałem to wielokrotnie od dziewczyn) – często na początku imprezy gdy jeszcze nie ma tłumu łapię najlepiej tańczącą (choćby najbrzydsza była) i tańczę na samym środku, stosując wszystkie najlepsze kroki jakie znam. Taka popisówka, żeby wszyscy widzieli i podziwiali. Ostatnio z jedną panną ćwiczyłem/wygłupiałem się wykonując kroki widzine w filmie Dirty Dancing i Saturday Night Fever ,a pół klubu patrzyło na nas z niedowierzaniem
Świetnie buduje to social proof’a i attraction.
Potem jak wracam na parkiet to jedyne (bardzo rzadkie) odmowy jakie dostaje wynikają z OQ – „Ale ja tak nie umiem” i zakłopotanie HB ,że tak słabo się rusza – nie chce tańczyć ze mną tylko dlatego ,że boi się kompromitacji na moim tle.
Jest to kolejny plus – jeśli tańczę lepiej od dziewczyny (a zdarza mi się to bardzo często) jest to dla niej BARDZO DUŻYM niewerbalnym negiem i DHV z mojej strony. Często też uczę je paru kroków i śmieję się z ich niezdarnych ruchów by pogłębić w.w.
Jeśli laska nieźle tańczy, lub sama robi figury (tj. prowadzi się sama) to mówię jej ,żeby ona prowadziła – nawet jeśli się zgodzi to nigdy nie trwa to dłużej niż 30sek ,bo żadna tego nie potrafi. A ja mam świetny materiał na kolejnego nega.
Kilka piosenek i etap attraction mam za sobą. Wtedy pora zejść z parkietu.
Jeśli wracamy tańczyć – i o ile wcześniej łapy zawsze trzymam przy sobie, bo przecież przyszedłem tylko potańczyć – teraz dziewczyna sama rzuca mi się na szyję. W tym momencie zazwyczaj jest przytulaniec – ja zawsze jedną ręką pieszczę jej kark – jest to bardzo silny bodziec, uwielbiają to.
Domknięcie to już tylko formalność.
Często jest tak ,że jeśli wyrwę najładniejszą z kółka (wspomniane HB 7-8) to jej brzydsze koleżanki opuszczają parkiet i ona czuje się zobligowana po jakimś czasie ich poszukać. Nigdy nie zatrzymuję – przecież jestem tu potańczyć – po prostu proszę następną. Tamta jeszcze wróci. Ewentualnie proponuję jej żeby mnie zapoznała ze swoimi znajomymi i po prostu dosiadam się do seta, majac juz wielki social proof i atraction. Parę razy okazało się ,że obecny target ma na ładniejsze od siebie koleżanki których jeszcze nie widziałem, a ona już mi robi reklamę.
Wracając do HB9 -10 Uważam ,że tu leży przewaga mojej metody nad directowym ściaganiem z parkietu. Wiadomo ,że SHB nigdy same na parkiet nie idą, przygotowane są ,że kupa facetów będzie do nich podchodzić, znajomi mają być jej tarczą. Directem niewiele ugrasz – na pewno z Tobą nie pójdzie. Jeśli nawet z Tobą zatańczy to przez jedną piosenkę, a potem podziękuje i wróci do znajomych. Jeśli będziesz natarczywy to jej koleżanki wezmą ja do toalety i koniec zabawy…Tu trzeba poświęcić trochę wiecej czasu.
Najpierw proszę do tańca jedną z brzydszych koleżanek – taką ,która wiem ,że mnie nie spławi. Tańczę niezobowiazująco za rękę (patrz punkt drugi z początku tekstu) , bawię się z nią – popisówka i DHV poprzez wcześniej wspomniane techniki. Zaczynam rozmowę (dlatego nie lubię zbyt głośnej muzyki – kilka zdań muszę na parkiecie wymienić) ,przedstawiam się ,pytam co tu robią itp. Potem ją puszczam i biorę następną z nich – i to samo. Oswoiwszy dwie ,trzy podchodzę do każdej osoby z setu z wyciągniętą na „cześć” ręką i się przedstawiam. Jestem w środku setu – jestem king of disco Tańczę raz z jedną raz z drugą , czasem z dwoma na raz ,w kleszczach pomiędzy dwiema , albo wchodzę w środek kółka i tańczę solówkę ,cokolwiek tylko przyjdzie mi do głowy. Jeśli w secie są faceci ,to czasem uczę ich kilku kroków jeśli chcą.
ALE CAŁY CZAS OLEWAM TARGET! Nie ma mowy ,żeby odmówiła kiedy ją wreszcie poproszę, o ile nie zrobi tego sama wcześniej –a jeśli nawet ma wątpliwości ,to jej koleżanki/koledzy są już po mojej stronie – sami będą do niej krzyczeć „pokaż co potrafisz!” i wepchną ja w moje ramiona. Presja jest na niej, to ona się musi teraz starać ,żeby utrzymać swoje ego i reputację. Izolacja to już formalność.
Dodatkowym plusem jest generowanie ogromnego social proofa przez taką zagrywkę. Parkiet jest zazwyczaj na samym środku – widzi Cie wiec nie tylko Twój target ,ale i wszystkie potencjalne dookoła. Dla nich nie jesteś już „kimś” – jesteś King of Disco
Teraz możesz jechać directem nawet do SHB.
Co jeszcze lepsze – jeśli się dodatkowo odpowiednio ubierzesz, to dziewczyny Cie zapamiętają i Twój social proof przetrwa do następnych wieczorów.
Ja często dla pogłębienia efektu zakładam okulary w stylu lat 70’ ,takie „muchy” i koszulę z długimi mankietami i stojącym kołnieżykiem w jakimś błyszczącym kolorze.
Byłoby tyle, dziękuję za uwagę
Autorem artykuł jest Kienzen, jeden z czytelników bloga:)



Czerwiec 11th, 2008 at 7:35 pm
Bardzo dobre… Teraz tylko naucz się tak tańczyć, że móc coś pokazać… ?
Czerwiec 13th, 2008 at 11:51 am
w sumie to taki podryw wymaga tylko umiejętności tańca, cała otoczka chwytów, technik podrywu jest bardzo prosta
Czerwiec 13th, 2008 at 5:21 pm
dobra to teraz dawaj adres Howarda Webba, żebym przyleciał, poderwał i rzucił jego żonke albo córke;P pewnie jest na tyle ślepy że nie widzi ich i swoich, faktycznych potrzeb.
Czerwiec 14th, 2008 at 11:15 am
A co z rozmową podczas tańca ? Chyba nie bede się pytał jak ma na imie, ile ma lat i dlaczego tutaj przyszła sama bo wyjde na mega excusera… A nie zamienić nawet zdania to też trochę dziwne.
Czerwiec 16th, 2008 at 5:15 pm
sratu tatu, dla mnie największym polskim uwodzicielem jest w tej chwili Robert Kubica, bo:
-w ogóle się nie stara być cool
-mówi to, co myśli
-jest piekielnie łopatologicznie szczery
-ma za nic jego obecne wyczyny i osiągnięcia
-skromny + myśli teraźniejszością
-jest strzelcem;P
także zapierdzielać do kartingu i na skutery!:D