Co zrobić, gdy nie przyjdzie na spotkanie ?
Posted by admin
Witaj Under. Wiele dla mnie znaczysz od czasu kiedy czytam Twojego bloga i
przyjmuję pocztą “poradnik” podrywania, ale do rzeczy. Mam znajomą,
poderwałem ją, miło nam się gadało po czym umówiliśmy się na spotkanie. No i
zgadnij co się stało… nie przyszła. Nie załamałem się bo czułem
gdzieś ze odwali taki numer.
Nie pierwszy raz mi sie to zdarzyło i zawsze mam
problem jak zagadać po raz drugi i ją gdzieś wyrwać. Za pierwszym razem
napisałem do niej, że mam pare spraw na mieście a potem o 16:00 będę w
kawiarni i jak chce to się może przyłączyć. Mieszkam w takim mieście że
nie ma zbytnio gdzie się umawiać i zostaje tylko McDonalds i nieszczęsna
kawiarnia.
Po tym jak nie przyszła napisałem że ma minusa za to, ona
przeprosiła, ale jak mam ją wyrwać gdzies drugi raz i gdzie… może spacer??
Proszę Cie doradź mi co mam jej napisać zeby wyszła ze mną po raz drugi.
Jesteś spoko ziom. Trzymaj się.
=============
Odpowiedź
=============
Witam.
Ona nie przyszła na spotkanie i Ty się zastanawiasz, aby się z nią umówić drugi raz ? Ha, ha, ha. Myślisz, że się będę śmiał ? Masz rację, to zabawne ..
Słuchaj przyjacielu. Gdyby kobieta nie przyszła na spotkanie, zadzwoniłbym i grzecznie zapytał gdzie jest. Jeżeli nie będzie odbierać, albo puści głupią ściemę odłóż telefon. Gdy ją następny raz spotkasz w miejscu publicznym podejdź do niej i upewnij się, że wszyscy Cię usłyszą jak ją bluzgasz za to, co zrobiła
Nie ma drugiej szansy! Albo przychodzi na spotkanie, albo nie! Potraktowała Cię jak frajera, a Ty chcesz jeszcze się z nią drugi raz spotkać ? To jest zdrowo chore…
Ona sobie myśli, że kim jest ? Miss Wioski ? Zacznij się spotykać z jej przyjaciółkami. Zapraszaj je na randki, a ją sobie daruj. Może nigdy z nią nie będziesz, ale przynajmniej zachowasz klasę.
Bądź jak płomień świecy, nigdy jak ćma…..



Sierpień 15th, 2008 at 6:08 pm
Dziś miałem ten sam przypadek… poznałem ją 3 dni temu w pubie, na koniec dała mi numer, wczoraj się umówiłem… i czekałem 20 min w deszczu… w końcu zadzwoniłem…. i co? Odebrała jakaś jej koleżanka, nie wiedziała kto dzwoni, bo nawet numeru nie miała wpisanego (ale to akurat jest moja wina) i powiedziała, że ona wyszła do sklepu… dziwne… Zadzwonię jeszcze raz wieczorem, jak nie oddzwoni z pytaniem, co ją zatrzymało, że nie przyszła i zaproponuję, że jak się będzie chciała spotkać ponownie, to nich zadzwoni… bo ja już nie zadzwonię (ale jej tego nie powiem
) …a jak ją spotkam w tym pubie jeszcze raz, co jest całkiem możliwe, to ją grzecznie zrypie i będę się bawił z innymi …i to chyba na jej oczach, bo tam inaczej nie można. To chyba jedyna skuteczna metoda, żeby zrozumiała, jak wiele i co straciła…
Dość podobnie już postąpiłem… choć do znacznie innej sytuacji… i następnym razem po zrypce, jak ją spotkałem i tańczyliśmy razem, to czułem od niej emanującą energię w moją stronę i później widziałem te spojrzenie, z żalem, że nic z tego nie wyszło… ale z żalem nie do mnie …bo ja pisałem i chciałem się spotkać …a ona odpisywała, że nie ma czasu, bo wychodzi ze znajomymi …i tak ciągle, bo tak radziła jej koleżanka.
Zachowałem twarz i klasę …choć nie dziewczynę. Ale przynajmniej wiem, że zawsze będę dla niej kimś.
Willy